SKLEP MAXTV

LATEST NAJNOWSZE

POLECAM

FOLLOW MAX KOLONKO

DISCOVER AMERICA


THANKU.com


« | Main | »

Globalne ocieplenie – największy szwindel naszych czasów

By Max Kolonko | July 30, 2009

OCIEPLENIE – NAJWIęKSZY SZWINDEL NASZYCH CZASóW

„Ocieplenie groźniejsze od bomby atomowej”, straszy Pani Marta Smigrowska i Koalicja Klimatyczna w liście do redakcji Rzeczpospolitej . Podobnie straszą w Ameryce ekolodzy (jak napisałem w artykule Globalne ocieplenie czy globalna ściema?) pokazując nam białe niedźwiedzie taplające się w topniejących lodowcach Alaski, zaś drugą ręką przepychają w Kongresie ustawę, „która doprowadzi do cichej ingerencji rządu w każdą dziedzinę życia obywateli”.

Strategia strachu, jedna z cech liberalnego myślenia, jest dziś w modzie i służy przewalaniu interesów politycznego lobby, interesów, których niezastraszone społeczeństwo inaczej by nie przyjęło. List polskich ekologów niestety potwierdza sprzężenie relacji ekologia – liberalne myślenie, sprzężenie dla obu stron korzystne ale dla społeczeństwa równie niebezpieczne, co emisja zanieczyszczeń dla środowiska.

STRATEGIA STRACHU

Strategia strachu jest w politycznej modzie na obu półkulach. W Ameryce jest to motto numer jeden administracji Obamy. Czy pamiętamy: „cała gospodarka się zawali jeśli nie wpompujemy pieniędzy społeczeństwa w ratowanie upadających banków” (Geithner – Sekretarz Skarbu). Nie starcza mi miejsca i siły by pisać tu o mrocznych interesach firm i sieci politycznych powiązań, że wspomnę choćby firmę Goldman Sachs, której przedstawiciele krążyli jak sępy wokół naszych (społeczeństwa) pieniędzy i je, rzecz jasna, od Obamy dostali.

Czy pamiętamy, jak szefowie koncernów samochodowych z Detroit straszyli na przesłuchaniech w Kongresie: jeśli nie dacie pieniędzy na ratownie motoryzacji, przemysł samochodowy upadnie? Pieniędzy w zasadzie nie dano. Przemysł nie upadł.

A inne straszaki: „nuklearna zima” za Reagana? Y2K za Clintona? Katastrofa Maltuzjańska XVIII wieku? I co? Nic.

Mnie nie chodzi o to, droga Pani Marto, czy sto lat temu lodowce topniały wolniej niż teraz i czy misie pływają dziś po Arktyce zamiast chodzić po krach. Możemy się licytować danymi preparowanymi na potrzeb poparcia argumentów jednej czy drugiej strony w nieskonczoność. W Ameryce ekologiczne lobby wspierają liberalne media, których czołowy reprezentant, New York Times udostępnia łamy takim proponentom klimatycznej ustawy, jak noblista Krugman. Biuro Budżetu Kongresu oblicza, że koszt ustawy klimatycznej wyniesie amerykańską rodzinę $175 ale już analizy The Heritage Foundation szacują go na $2,979.

Istotny jest tu mechanizm zjawiska w którym chodzi o kontrolę i kasę społeczeństwa, któremu przedstawia się apokaliptyczną wizję zagłady świata, posługując się badaniem modelowym majstrowanym na zlecenie polityków w uniwersyteckich laboratoriach.

Naukowcy chcą byc ważni….Oczywiście! Przecież za to biorą pieniądze, a ekologia to jedna z nielicznych współcześnie dziedzin, których przedstawiciel w warunkach kryzysu, nie traci pracy na rzecz murarza, którego potrzebuje właśnie walący się bez remontu dom.

Mój artykuł „Globalne ocieplenie czy globalna ściema” traktuje o największym szwindlu współczesnej historii dokonywanym w imię ochrony środowiska, w którym społeczeństwom przystawia się spluwę do głowy i mówi: jak nie dacie na środowisko to palniecie sobie w głowę… To ja już, droga Pani Marto, wolę umrzeć od atomu.

KTO JEST KTO I CO JEST CO

żeby była jasność: popieram ochronę środowiska. W moim hrabstwie (county – count to hrabia, a Ameryka z anglosaskiej tradycji się wywodzi) w Bergen, uchodzę za wojującego ekologa, zaś moja ostatnia walka o okoliczne drzewa trafiła na łamy amerykańskich gazet (okładka dziennika Suburbanite, lato ub. roku). Martwi też mnie, że pamiętam śnieg w dniu Swięta Zmarłych, kiedy byłem dzieckiem w Polsce, a dziś go tam nie widać. Ale wiem także, że od 20 lat nie było w Nowym Yorku tak zimnego lata jak teraz, kiedy domu nie musi chłodzić klimatyzator.

Mimo to rząd Obamy nie zmusi mnie do malowania dachu mojego domu na biało, żebym redukował efekt cieplarniany czy rezygnacji z Cadillacka Escalade pożerajacego galon benzyny co 12 mil, choćby dlatego, że koleżanka po kraksie Mini Coopera przed miesiącem, do dziś nie wyszła ze szpitala. Sam zaś – proszę mi wybaczyć – bardziej sobie cenię moje zdrowie niż żywot najpiękniejszego nawet włochatego misia na Alasce, którego zresztą chętnie jąłbym się odtruwać. Najpierw jednak wolałbym zobaczyć czołowego propagatora straszaka Globalnego Ocieplenia – Ala Gora, jak rezygnuje z przelotu swoim jetem, który emituje kilkaset razy więcej spalin do atmosfery, niż moj SUV-przestępca.

Walka o ustawe klimatyczną jest walką o charakter Ameryki, która z kraju wolnego wyboru i wolnorynkowej samoregulacji emisji zanieczyszczeń zamieni się w kraj sterowany instrukcjami polityków w Waszyngtonie, w którym o osobistych wyborach obywateli decyduje rząd”, piszę w artykule.

Co na to polscy ekolodzy? że w Ameryce biją Murzynów? No prawie: „Jakie mogą być „osobiste wybory” obywateli krajów Trzeciego Świata (martwi się Pani śmigrowska) już teraz wyjątkowo mocno dotkniętych zmianami klimatu? Być może, w obliczu nasilających się klęsk żywiołowych i niemożności zaspokojenia podstawowych potrzeb, mieszkańcy krajów rozwijających się „osobiście wybiorą” migrację do krajów rozwiniętych – USA, Europy, w tym Polski.”

Pani Marto, proszę sie nie martwić wyborami mieszkanców Krajów Trzeciego świata, bo to jest ich problem, nie nasz. Czy mieszkańcy Boliwii czy Meksyku mają dwie lewe? Czy ich mózgi są inaczej ustawione od przedstawicieli cywilizacji zachodniej? Co im przeszkadza w realizacji Mexican Dream czy Peruvian Dream i dlaczego jest on tak odmienny od amerykańskiego? Straszy pani, że przyjdą nam pod dom, głodni z nieekologicznym piecykiem? Czy mamy się dać zastraszyć złodziejowi oddając mu profilaktycznie co miesiąc portfel, żeby nas nie okradał?

W Ameryce nie oddaje się złodziejom portfeli, zaś dla amatorów łatwego chleba budujemy graniczny mur. Tu bierze się sprawy w swoje ręce zaś potrzebującym pomocy pomaga się, jak śpiewał Paul Simon, „by pomogli sobie samym.”

Ale kłopot z liberalnymi ekologami jest właśnie taki, że chcą narzucić swą wolę ludziom, którzy nie tylko, że nawet o ich istnieniu nie wiedzą, co niekoniecznie tej pomocy oczekują. Proszę pójść do domu ubogiego mieszkańca Peru i zacząć mu zmieniać piecyk na elektryczną grzałkę, a dostaniecie łupnia maczugą.

Powód, dla którego Prezydent Bush nie podpisał protokołu z Kyoto polega na tym, że kraje rozwinięte nie będą w stanie dokonać planowanych redukcji emisji zanieczyszczeń bez udziału Krajów Trzeciego świata, co potwierdzono także na konferencji pod patronatem Narodów Zjednoczonych (UNFCCC) w Poznaniu w grudniu 2008. Trzeci świat zaś nie robi nic w tej sprawie, bo ma inne, egzystencjalne, problemy na głowie. Z tych powodów jednakże Trzeci świat nie może dyktować warunków w jakich funkcjonować będzie największa gospodarka świata. Takie jest stanowisko Ameryki. To dlatego protokoły z Kyoto Ameryka wrzuciła do kosza i chwała jej za to. Amerykanie wcale nie są w tym myśleniu odosobnieni.

Minister środowiska Indii oswiadczył Hilary Clinton w czasie ostatniego szczytu G8, że Indie nie przyjmą limitów zanieczyszczeń bo ograniczy to ich wzrost gospodarczy. Na podobnej zasadzie okoniem stoją ekologom Chiny, bo Mr. Ping Pong w Pingliang ma głęboko w nosie czy mu komin dymi, czy nie, byleby wpiekał się chleb.

Ale nasi ekolodzy w swym liście do redakcji znów wykazują się liberalnym myśleniem opartym o koncepcję strachu: białe niedźwiedzie maszerują już teraz ramię w ramię z biednymi z Krajów Trzeciego świata. Zobaczmy zatem, kto jeszcze maszeruje w tym „ekologicznym” pochodzie…

PRZESTęPCY Z WALL STREET

W liście polskich ekologów czytamy: Ostatecznie wątpliwości pana Kolonki (proponuje nieodmiennie: Kolonko – nazwisko jest moją własnościa, jak mój samochód i chcę je traktować nieodmiennie, jeśli pani pozwoli) rozwiać powinien raport „Reducing U.S. Greenhouse Gas Emissions” firmy McKinsey – jednej z najważniejszych firm doradczych świata, gdzie stwierdzono, że stabilizacja stężenia gazów cieplarnianych….gadu, gadu, gadu…

Mnie wystarczy nazwa firmy. Mc Kinsey…ów spuperduper doradca, kojarzy się w Ameryce nieodparcie ze skompromitowanym Enronem, firmą, którą „specjaliści” Mc Kinsey oskubali z milionów dolarów w opłatach za rady, które doprowadziły do jednej największych bankrupcji finansowych przedsiębiorstwa w historii Ameryki. Cytowany przez polską Koalicję Klimatyczną ekspert, firma Mc Kinsey, zatrudniała takich „ekspertów” jak były szef Enronu Jeff Skilling, który znał się na ekologii o tyle, że miał brata meteorologa i zawsze przepowiadał pogodę akuratnie czytając ją z ruchu chmur. Proszę sprawdzić u źródeł w więzieniu federalnym w Colorado, gdzie ów wasz „ekspert” odsiaduje karę 24 i pół roku pozbawienia wolności za całoksztalt swej działaności.

Firma Mc Kinsey znana jest także z tego, że przerobiła system ubezpieczeniowy w Ameryce poczynając od lat 80. poprzez zaniżanie wartości odszkodowań oparte na strategii 3 razy O: opóźniania, odmawiania i obrony wypłat. Z tego powodu firma widnieje wśród oskarżonych przez ofiary huraganu Katrina, który nb. polscy ekolodzy tak skwapliwie cytują w swym liście jako efekt globalnego ocieplenia.

CO MA PIERNIK DO WIATRAKA

Przykro mi, ale cytowane w liście polskich ekologów kataklizmy klimatyczne ostatnich lat (Huragan Katrina) mają w istocie tyle wspólnego z postępującym ociepleniem co trąba powietrzna z tubą.

W książce Odkrywanie Ameryki piszę o jednej z pierwszych europejskich kolonii w Ameryce, Jamestown, którą w 1609 nazwano Kostnicą z racji suszy, która dziesiątkowała kolonistów, a co skwapliwie opisał w swych dziennikach Kapitan Smith „w którym indiańska piękność Pocahantes kochać się miała”. Zapis w pamiętnikach Smitha przesunąłby zatem zjawisko szuszy o kilka wieków wstecz, psując szyki polskim ekologom ukazującym współczesne nam kataklizmy jako wynik zmian klimatu. Jako dziecko pamiętam także na lekcji religii Księgę Rodzaju z opisem potopu…no, wtedy lało solidnie przez 40 dni i nocy. Zjawisko potwierdzone w różnych tradycjach religijnych udokumentowałoby fenomen powodzi kilka tysiącleci wcześniej niż cytowany w liście ekologów kataklizm huraganu Katrina. Dr William Gray największy bodajże ekspert od huraganów wyliczył, że mieliśmy więcej huraganów w pierwszej połowie XX wieku niż w ciągu ostatnich 50 lat.

W pochodzie świadków ocieplenia zestawionych przez naszych ekologów maszerują też wojskowi. ściślej: (istotna różnica) emerytowani wojskowi, jak cytowany w liście generał Tony Zinni, który jak podają ekolodzy w liście, ostrzegał, że „juz wkrótce poniesiemy militarne koszty zmian klimatu. Będą straty w ludziach.”

Wojskowi pamiętają, że Globalne Oziębienie odpowiada za uratowanie ludzkości w sensie jakim ją znamy, gdyż to surowa zima właśnie, zatrzymała trzy armie nacierające na Rosję: szwedzką w 1708, napoleońską w 1812 i hitlerowską w 1941.

Wszyscy ale nie Zinni. Może dlatego, że wojskowym już nie jest. Były szef Centcomu (U.S. Central Command) od lat nie utrzymuje się z rządowych pieniędzy, a z pieniędzy prywatnych biznesów. W czasie, gdy w kwietniu 2007 przygotowywano 35. stronnicowy raport emerytowanych wojskowych, obywatel Zinni miał już przygotowany kontrakt z DynCorp, gdzie od lipca 2007 rozpoczął pracę.

Czym zajmuje się DynCorp? Prywatny kontraktor wojskowy, jeden z głównych kontraktorów w Iraku, który 95% zleceń czerpie z rządu (w tym konrakt na $1 mld(!)za trening irackich policjantów). Jakich jeszcze kontraktów? Och, na przykład… pomoc ofiarom huraganu Katrina. śmiechu warte? Podobnie jak opinia innego emerytowanego wojskowego „eksperta” z cytowanego raportu, byłego Generała Paula Kerna, który straszy (ojej, znowu?) „zwiększeniem imigracji z Meksyku w wyniku kurczenia się zasobów wodnych kraju z powodu suszy”. O rany! A ja zawsze myślałem, ze za bałagan imigracyjny z Meksykiem odpowiada „huragan Bill” (Clinton)…

W 2001 roku wspomniany Dyncorp byłego generała Zinna, a obecnego opiekuna środowiska, oskarżony został przez ekwadorskich farmerów o zniszczenie środowiska i pól utrzymujących 10 tys. ludzi w wyniku nieprawidłowego stosowania herbycidów, niszcząc środowisko w rejonie przygranicznym.

Przyjrzyjmy się jednak, któż to taki zasiada w Zarządzie Dyncorp, gdzie pracuje były generał Zinn? Znamy tam kogoś? Od 1988 do 97 roku główne skrzypce grał tam Herbert(Pug) Winokur. Zaraz, zaraz…czy to nie ten sam Winokur, który trzymał finanse wspomnianego już bankruta Enronu? Idźmy dalej tym tropem…gdzie jeszcze pojawia się ten kolega byłego generała, a dzisiejszego zwolennika ochrony środowiska, obywatela Zinna? Okaże się wtedy, że Winokur jest także szefem Capricorn Investment Group. Brzmi znajomo? Nic dziwnego. Jak pisałem w moim artykule Globalne Ocieplenie czy globalna ściema, fundusz Capricorn Investment w ekskluzywnym Greenwich w Connecticut założył tworca Ebay, Jeff Skoll partner inwestycyjny naszego ulubieńca ochrony środowiska, Ala Gora, który sfinansował filmowe „arcydzieło” byłego viceprezydenta pt. Niewygodna Prawda, a w którym to funduszu sam Al Gore zainwestował $35 milionow zielonych, dorabiając się dziś fortuny szacowanej przez Fast Company na $100 milionów.

KOALICJA ROZSąDKU

Mógłbym długo opisywać korporacyjne macki powiązań ekologów i zwolenników zielonego lobby ze światem twardego, bezwględnego biznesu, przy których przewały rozdziny Soprano wyglądają jak bajki dla dzieci.

Dlatego tym bardziej robi mi sie smutno, kiedy prawdziwe ludzkie zaangażowanie w ochronę przyrody i świata w którym żyjemy, jakie z pewnością polscy i ekolodzy świata reprezentują, zostaje uprowadzone przez grupę grających w golfa, wyposażonych w czarne karty kredytowe cwaniaków, mających wystarczająco dużo tupetu i środków, żeby dyktować nam, zwykłym ludziom pielęgnującym drzewa w ogródku, jak mamy żyć.

Ludzie ci chcą nas skłócić, zastraszyć, zepchnąć do narożnika dyskusji i wytykania sie palcami i zrobić to szybko, forsując swoje wersje ustaw klimatycznych, zanim połapiemy się, że tak naprawdę stoimy po tej samej stronie szlachetnych intencji, zjednoczeni celem ochrony naszej planety. A wtedy byłoby z nimi krucho.

Tymczasem, jak w piosence Cohena, „W Nowym Yorku jest zimno. Poza tym, w porzadku.”

Mariusz Max Kolonko

Nowy York

http://www.maxkolonkoblog.com/


Mariusz Max Kolonko – Producent telewizyjny, publicysta, dziennikarz i politolog. Wieloletni amerykański korespondent TVP. Od 20 lat mieszka i pracuje w Ameryce gdzie prowadzi telewizyjną firmę producencką. Gościł m.in. na antenie CNN i CBS i ABC i Instytytu Goethego w Waszyngtonie, jako ekspert od spraw polskoamerykańskich.  Autor książki Odkrywanie Ameryki i programu pod tym samym tytułem w TV4 i TVP1 .

Wiecej www.maxkolonko.com

Topics: KOLONKO W RZECZPOSPOLITEJ, SCIEMA OCIEPLENIA | Comments Off on Globalne ocieplenie – największy szwindel naszych czasów

Comments are closed.

Max Kolonko Blog designed by ThankU.com
Entries (RSS) and Comments (RSS)