SKLEP MAXTV

LATEST NAJNOWSZE

POLECAM

FOLLOW MAX KOLONKO

DISCOVER AMERICA


THANKU.com


« | Main | »

Jak FACEBOOK przestał być cool

By Max Kolonko | February 2, 2012

( Publikacja w The Huffington Post – CZYTAJ )

Z szacunkową ceną 100 mld dolarów i największą bazą danych osobowych świata, Facebook wchodzi na nowojorską giełdę.

Srodowa zapowiedź wejścia Facebook Inc. na giełdę Wall Street ma przynieść portalowi 5 mld dolarów i ustawić jego wartość rynkową na ok.100 mld dolarów. Internetowa sieć socjalna, która 8 lat temu zaczynała od inwestycji 15 tysięcy dolarów i kolekcji fotek „gorących” studentek stworzyła molocha zrzeszającego dziś 800 mln ludzi na sześciu kontynentach.  Facebook stanie się jedną z największych firm świata. Gdyby Facebook był państwem, miałby PKB większy, niż Slowacja i cztery razy większy, niż Litwa. Jesli wszystko pójdzie po myśli inwestorów, założyciel Facebooka, Mark Zuckerberg, na swoje 28 urodziny w maju tego roku stanie się 23. najbogatszym człowiekiem na ziemi. Przynajmniej na papierze.

Fabryka Niczego

Facebook nie produkuje nic, prócz kawiarnianego szmeru. W nim wymieniamy się zdjęciami opiniami; Mój pies i ja. Jola i Tola w Tora Bora.Trzecie dziecko Krysi chodzi. A mnie boli mały palec. Gdy pytam maklerów giełdowych Wall Street, czy ten internetowy szmer wart jest100 mld „nieżywych prezydentów” jak na Brooklynie nazywa się dolary, drapią się po głowach. Sprzedawca gazet w kiosku na Trzeciej Aleji już bardziej po prostu w głowę się puka. Pytał znajomych – uważają tak samo. Ma ich 360.  Rzecz jasna, na Facebooku.

Na Facebooku ma swój profil sprzedawca arbuzów z Wietnamu i prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama. Możesz mu posłać zdjęcie swojego psa i skomentować tort prezydentowej z jej urodzinowego przyjęcia.

Facebook urósł w potęgę w ciągu zaledwie 8 lat. Bycie na Facebook jest cool. Stało się symbolem  pokolenia zwanego Gen Y – dzieci baby boom generation opiniujacych w mniej, niż 140 liter (Twitter), sluchających Swedish House Mafia i przeróbek pokoleniowych songów stworzonych przez ich rodziców wybijanych teraz w rytmie techno. Pokolenia, które en masse nie stworzyło dotąd nic godnego uwagi poza długami na kartach kredytowych rodziców. Nic, prócz Facebooka.

Mark Zuckerberg najsłynniejszy reprezentant pokolenia Y ciągle chodzi w laczkach do pracy ale myśli już jak znienawidzeni przez jego generację bankierzy z korporacji na Wall Sreet fundując facebookowej społeczności swoisty hocus pocus.

Polega on z grubsza na tym, ze Facebook w ośmiolatkę zrobił to, co od dziesiątek lat usiłowali robić domokrążcy bezskutecznie zatykając w nasze drzwi ulotki reklamowe, które wyrzucamy hurtem do kosza nie otwierając nawet koperty. Faceboook podał nam to, jak trojańskiego konia. W domowym komputerze wraz ze zdjęciem naszego dziecka umazanego urodzinowym tortem, które załadowaliśmy sami.

Prawdziwa twarz Facebooka

Dzieki sposobie, w jaki FB funkcjonuje (prześlij ulubioną fotkę, napisz o czymś grupie przyjaciół, lubisz to?) , Facebook wie już m.in., że masz dziecko. Wie, sądząc po jego zdjęciu (to z tortem), że dziecko łyka słodycze i z danych w profilu wie, że mamusia jest po trzydziestce i nie dba o dietę. Wie też, gdzie mieszkasz, wie nawet czym jeździsz, bo obok jest wasze zdjęcie w Cadillacu Escalade  na wczasach na Florydzie.  Wie zatem także, gdzie jeździsz na wakacje i wie, że jeżdżąc drogim autem,  dobrze zarabiasz. Zobaczysz zatem na swoim profilu reklamę aut z górnej półki i kupony z restauracji w Miami.  Facebook połyka reklamy jak twoje dziecko czekoladę. Do Facebooka należy 28% całego rynku banerów w internecie. Drugi z kolei Yahoo ma mniej niż połowę tego. Google 3.5%.

Facebook wie, kto jest twoim mężem, żoną. Wie kto jest sąsiadką, a kto koleżanką, zaś po liczbie kliknięć „lubię to” wie nie tylko co ty lubisz ale i co ona lubi  i co lubi twoja przyjaciółka i 4999 innych przyjaciół, których nieopatrznie przygarnąłeś do swojej szerokiej, facebookowej piersi mimo, że tak naprawdę nie wiesz często kim owi „przyjaciele”  są i czym się w istocie zajmują.

Tak powstała baza danych Facebooka, która  przyćmiewa wszystko, co stworzyły pazerne  na informacje osobowe kompanie telefoniczne, czy wyszukiwarki Google. Facebook dysponuje dziś bazą zdjęć spakowanych w tysiącach terabitów,  ładowanych przez facebookowców w tempie 250 mln dziennie. Biblioteka, która przewyższa kilkaset razy Biliotekę Kongresu Stanów Zjednoczonych i bazy Aurora i Hawkeye sieci telefonicznej AT&T uważane dotąd za największe na świecie, a do których przyłożyła ucho Narodowa Agencja Bezpieczeństwa USA inwigilująca świat siecią globalnego podsłuchu Echelon.

Największa (dobrowolna) sieć szpiegowska świata

Dzieki Facebookowi możesz zobaczyć, gdzie twoja eks-dziewczyna spędziła wakacje i z kim teraz kręci (jeśli masz kłopoty ze snem w tej sprawie w nocy), możesz poznać upodobania pięknej nieznajomej i zaskoczyć ją pod jej domem (co za przypadek!), uwagą na temat filmu, który wiesz, że lubi (coś takiego!). Możesz pojść do jej ulubionej (nie do wiary- mojej też!) restauracji i wypić z nią ulubionego (popatrz, ja też to uwielbiam!) drinka.

Możesz również obrabować bank i używając zręcznego oprogramowania, udowadniać potem w sądzie, że jesteś niewinny, bo właśnie w tym czasie czatowałeś na Facebooku. Możesz też otrzymać niepodważalne alibi. W 2009 roku 19. latek z Harlemu został oczyszczony z zarzutu napadu z bronią w ręku. Przyniósł do sądu dokumentację wskazującą, że gdy popełniono przestępstwo był w swoim domu, gdzie aktualizował swój status na Facebooku.

W ub. roku policja w Austin w Texasie założyła na FB stronę, której używa do szybkiej identyfikacji poszukiwanych złodzieji. Ma już zarejestrowanych  ponad tysiąc facebookowych informatorów. W Wisconsin policja ukarała mandatami 19 nieletnich za pijaństwo na podstawie zdjęć, którymi pochwalili się na Facebooku. Władze amerykańskich uniwersytetów regularnie przeglądaja wpisy swoich studentów na Facebooku, by zobaczyć, czy w akadamikach zachowują się jak trzeba. Według Grupy Uczelnianej Wydziału Prawa Uniwersytetu Suffolk w Bostonie, Facebook stał się także głównym źródłem pozyskiwania przez prawników informacji w sprawach rozwodowych.

Facebook pozwala ci także na szpiegostwo twoich przyjaciół. Ładując aplikację „kto się gapi na twoje fotki” możesz zobaczyć kto ogląda zdjęcia na twoim profilu. Z tej szpiegowskiej aplikacji korzysta aż 450 tys. użytkowników miesięcznie. Furorę zrobił niedawno FanCheck – aplikacja zezwalająca na podglądanie kto ze społeczności Facebooka odwiedził twoją stronę i jak często. Facebook zdelegalizował aplikację choć jej różne klony ciągle są dostępne w sieci.  Mówi się, że gadżet wymyślili sami programiści portalu. Uznali ją jednak za zbyt niebezpieczną z powodu konsekwencji prawnych dla firmy (np. żona dowiaduje się, że mąż ciągle ogląda zdjęcia jego eks, więc morduje go z zimną krwią. Facebook trafia do sądu o nieumyślne spowodowanie morderstwa).

Choć Facebook ma zabezpieczenia prywatności jeszcze przed miesiącem twoje ustawienia traciły moc za każdym razem, kiedy firma dokonywała update stron (a robi to dość często) Wtedy ze zdumieniem mogłeś zobaczyć, że np. twój numer  telefonu, który był oznaczony w informacji o tobie, jako „widoczny tylko dla ciebie”, jest do wglądu dla każdego użytkownika internetu, o czym dowiesz się najpierw po serii telefonów od sprzedawców.

“Możesz zmienić swoją datę urodzin ograniczoną liczbę razy” (z instrukcji Facebooka)

Kiedy w 1998 roku jadłem lunch na dole Manhattanu ze Stephanem Paternotem współtwórcą TheGlobe.com  zauważyłem z niejakim zdumieniem, że założyciel popularnego dotkomu, które poprzedniego dnia zadebiutowało na Wall Street przynosząc mu 50 mln dolarów zysku,  nie miał pieniędzy na lunch. Zapłaciłem za rachunek i założyłem na głowę otrzymany prezent; czapkę z logo firmy. Dobrze zrobiłem, bo czapka okazała się być wszystkim, co z firmy zostało. Cena TheGlobe.com w ciągu kilku lat od wejścia na giełdę spadła z $97 do 10 centów za akcję. Dziś praktycznie nie istnieje.

Pamiętamy MySpace? Jeszcze kilka lat temu MojeMiejsce było cool. Było miejscem, gdzie musiałeś być. A jednak najbardziej uczęszczana sieć socjalna świata kupiona w 2005 roku przez News Corporation Ruperta Murdocha za $580 milionów, przez następnych 6 lat po wejściu na giełdę skurczyła się z 1600 pracowników i 100 milionów odwiedzających stronę do 200 pracowników i 31 milionów użytowników obecnie. Murdoch sprzedał w ub. roku swą $580 milionową inwestycję za $35 milionów i 5 % udziałów kompanii reklamowej Specific Media i aktorowi Justinowi Timberlake.

Losy Facebooka na Wall Street mogą potoczyć się różnie. W 70 % z portalu korzystaja ludzie młodzi. W Ameryce, której młodzież narzuca światu ton i mody, zmiana zainteresowań przychodzi tak szybko, jak nowy gadżet ze świeżą aplikacją. Ruch Okupuj Wall Street zrzeszający na FB 150 tys. użytkowników po wejściu portalu na giełdę będzie okupował samego siebie.  Młodzi lubią konsumpcję ale nie lubią establishmentu ją tworzącego.  Facebook i 23 miliarder świata Zuckerberg tym establishmentem się właśnie stał. Facebook przestał byc cool. Stał sie kolejnym korporacyjnym gigantem, który rąbnął nas po cichu wąbiac, jak na bułkę z masłem możliwością globalnej przyjaźni, która okazała się być podszyta marketingowym interesem bogaczy z Wall Street. A my, jak proletariusze wszystkich krajów połączyliśmy się udawaną przyjaźnią w sieci, w która złapała nas korporacyjna chciwość paru cwaniaków grających w golfa.

Facebook informuje cię w instrukcji, że “możesz zmienić swoją datę urodzin tylko ograniczoną liczbę razy”. W życiu, jak i na giełdzie, pojawiasz się niestety tylko raz. Potem, panie Facebook, możesz już tylko albo żyć, albo umrzeć.

Mariusz Max Kolonko

www.maxkolonko.com

przedruki tego artykulu takze w:

Best Financial News

Road Runner

Brief News

On-Call Pros

SMRLT

Topics: FACEBOOK, INTERNET, KOLONKO W THE HUFFINGTON POST, MEDIA, MŁODIEZ W AMERYCE | Comments Off on Jak FACEBOOK przestał być cool

Comments are closed.

Max Kolonko Blog designed by ThankU.com
Entries (RSS) and Comments (RSS)