SKLEP MAXTV

LATEST NAJNOWSZE

POLECAM

FOLLOW MAX KOLONKO

DISCOVER AMERICA


THANKU.com


« | Main | »

Tajemnica lotu PLF 101 – Max Kolonko dla The Huffington Post

By Max Kolonko | April 27, 2010

Tłumaczenie publikacji w The Huffington Post z dn. 26 kwietnia, 2010r.

Sledztwo w sprawie przyczyn katastrofy polskiego samolotu  w Smoleńsku  z uwagi na polityczny wymiar katastrofy – tragiczna smierć polskiego prezydenta na terytorium obcego państwa  – może być narażone na wiele politycznych nacisków,  które mogą przeszkadzać w ustaleniu faktycznych przyczyn wypadku – ostrzega zastrzegająca sobie anonimowość osoba zbliżona do prowadzonego śledztwa.

Samolot prezydenta Polski nie był ubezpieczony. Oznacza to, że strona winna tragedii może liczyć się z koniecznością wypłaty wielomilionowych odszkodowań rodzinom ofiar.

Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że polski prezydent lecial do Smoleńska by upamiętnić masowe morderstwo polskich oficerów w Katyniu w czasie II Wojny Swiatowej z sowieckich rąk. “Katyn jest miejscem przeklętym”-  powiedział byly polski prezydent Aleksander Kwaśniewski o katastrofie. Inni porównują tragdię w Smoleńsku do “Katynia numer dwa”.

Gdyby okazało się, że winę za katastrofę samolotu ponosi choćby w części strona rosyjska, jak choćby poprzez błąd kontrolerów lotniska w Smoleńsku bądź niesprawność lotniska – mogłoby to zaostrzyć stosunki polsko- rosyjskie, które od lat nie należą do najlepszych – podają źródła.

Pytania

W prasie pojawiło się zdjęcie pracowników lotniska w Smoleńsku wymieniających żarówki w reflektorach  na podejściu do lotniska pod nadzorem rosyjskiego oficera. Polski prokurator wystąpił o wyjaśnienia w tej sprawie  do strony rosyjskiej. „Pytanie prowadzących dochodzenie powinno brzmieć: czy była to czynność zaplanowana wcześniej czy też doszło do niej w następstwie wypadku” – twierdzi Greg Phillips, były inspektor ds katastrof  lotniczych Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu, NTSB.

Cztery dni przed lądowaniem prezydenta Polski na tym samym lotnisku w Smoleńsku lądował premier Rosji Władimir Putin i polski premier Donald Tusk. Wg niepotwierdzonych raportów Rosjanie wyposażyli wówczas lotnisko w dodatkowe oprzyrządowanie do lądowania tzw. MMLS – Mobile Microwave Landing System, które po zakończeniu wizyty zdementowano – wiadomość, która wywołała w Polsce teorie spekulacyjne na temat przyczyn katastrofy.

Rosjanie, którzy prowadzą śledztwo w sprawie tragedii w Smoleńsku dotąd nie odpowiedzieli czy ta informacja jest prawdziwa i jeśli tak , dlaczego nie udostępniono tego samego sprzętu nawigacyjnego pilotom samolotu polskiego prezydenta.

Według polskich doniesien prasowych Rosjanie czynią jednak wszystko by współpraca nad  samym dochodzeniem przebiegała sprawnie.  Niezależnie od Rosjan dochodzenie w sprawie okoliczności wypadku prowadzi również polska prokuratura.  Sledztwo koncentruje się m.in.  na odczytaniu i synchronizacji zapisów z czarnych skrzynek odzyskanych z wraku polskiego samolotu.

Czyje są czarne skrzynki?

Jak podaje polski dziennik Rzeczpospolita,  polski prokurator generalny Andrzej Seremet powiedział, że polscy eksperci „otrzymaja od Rosjan stengoramy z rozmów z czarnych skrzynek nie zaś same skrzynki.”

Przyjęcie takiej procedury w śledztwie budzi zdziwienie amerykańskich ekspertów.

Wedlug załączników 6 i 13 dotyczących reguł postepowania w sprawach  katastrof  lotniczych zawartych w Chicagowskiej Konwencji Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego ICAO, którego Polska i Rosja są sygnatariuszami, polscy śledczy powinni być bezpośrednio zaangażowani w proces analizy zawartości czarnych skrzynek.

Greg Phillips, były śledczy NTSB uważa, że polscy śledczy powinni odzyskać czarne skrzynki po zakończeniu rosyjskiego śledztwa, gdyż są one własnością rządu polskiego, podobnie jak i wrak rozbitego samolotu.

Ekspert przyznaje jednak, że nie jest jasne czy reguły ICAO dotyczące lotnictwa cywilnego mogą być zastosowane w odniesieniu do samolotu prezydenckiego obsługiwanego przez Siły Powietrzne Polski.

Latająca Trumna

Prezydent Polski latał marką samolotu o dyskwalifikującej historii wypadków lotniczych (40 od 1970 r.) Polscy dziennikarze nazywali go Latająca Trumną, piloci w Ameryce: Niebezpiecznym. Według danych magazynu Ascend, Tu-154 ulegał tragicznemu wypadkowi  co 431, 200 lotów w porównaniu z jednym wypadkiem Boeinga 737 na 2.68 milionów lotów.

Kwestia modernizacji samolotów rządowych pojawiała się w Polsce od lat 90. ale z różnych powodów nie była realizowana.

W 2007 sprawa zakupu  samolotów rządowych  stała się częścią walki politycznej, kiedy premier Donald Tusk  zaproponował  by delegacje rządowe latały samolotami rejsowymi co było zgodne z oczekiwaniami społecznymi. Ankieta w polskiej edycji Newsweeka wykazała, że większość ankietowanych Polaków uważa, że władze powinny latać samolotami rejsowymi. W lutym 2008 r. premier Donald Tusk udał się do Waszyngtonu z oficjalną wizytą do Białego Domu samolotem rejsowym polskich linii lotniczych LOT.

„Samolot nie zawiódł”

Wstępne ustalenia dochodzenia w sprawie wypadku polskiego samolotu prezydenckiego wykazują, że lot PLF 1010 schodził do lądowania w gęstej mgle, kiedy ok. 1000 metrów przed pasem startowym uderzył w stałą instalację, potem ścinał drzewa, co spowodowało zderzenie z ziemią w pozycji odwróconej, zabijając wszsytkich pasażerów na pokładzie.

Zdaniem Grega Philipsa nic nie wskazuje na defekt maszyny. Samolot dotarł do lotniska bez problemów, nie wysłano alarmu co wskazuje, że prawdopodobnie nie było problemu z samolotem – podkreśla Phillips.

Tajemnicę katastrofy samolotu polskiego prezydenta pogłębia fakt, że był on wyposażony w system ostrzegania TAWS ostrzegający pilota o możliwym zderzeniu z ziemią.

Jeśli urządzenie działało sprawnie byłby to pierwszy wypadek samolotu z takim urządzeniem w historii lotnictwa- zauważa John M. Cox, konsultant ds. bezpieczeństwa lotów i jeden z największych ekspertów ds. katastrof  lotniczych.

Zdjęcia powypadkowe ukazują, że układ podwozia kołowego samolotu znajdował się w momencie zderzenia z ziemią w pozycji opuszczonej. Oznacza to, ze samolot schodził do lądowania jednak znajdował się ok. 1000 metrów od miejsca w którym powinien się znajdować. System powinien zadziałać. Jest dla mnie tajemnicą, dlaczego załoga mogłaby to zignorować – dodaje Cox.

Pawidłowość funkcjonwania systemu TAWS można określić badając dane lotu zarejestrowane w microchipie systemu  TAWS u wytwórcy, firmy Universal Avionics Systems z Tucson w Arizonie. Firma odmówiła komentarza w tej sprawie z uwagi na trwające dochodzenie.  Amerykańscy eksperci podkreślają jednak, że system  TAWS mógł nie zawierać map topograficznych rejonu lotniska w Smoleńsku, gdyż lotnisko zmienieło swój status z wojskowego na cywilny zaledwie kilka miesięcy przed katastrofą.

Polsko-rosyjski dylemat

Według b. śledczego NTSB, Grega Phillipsa, pilot prezydenckiego samolotu schodząc do lądowania w ograniczonej widoczności mógł zastosować tzw. look-see approach, podejście polegajace na wizualnym wyszukiwaniu lotniska. W manewrze tym samolot schodzi do lądowania bazując na wskazanich instrumentów do momentu, w którym pilot polega na orientacji wzrokowej.

Jest to manwer uważany przez pilotów za bardzo ryzykowny i jest zakazany przez Federalną Adminstrację Lotnictwa FAA dla większosci lotnisk cywilnych w Ameryce dla samolotów komercyjnych.

Jednak John M. Cox, który jako pilot wylatał na Boeingach tysiące godzin podaje, że piloci Polskiego Air Force One  mieli prawo do podjęcia takiej próby lądowania.

Zdawali sobie sprawę z ograniczeń nawigacyjnych lotniska w Smoleńsku i schodząc do lądowania przy ograniczonej widocznosści musieli użyc tzw. non-precision approach, dozwolonego dla typu samolotu jakim jest samolot prezydenta- uważa Cox.

Istota takiego podejścia polega na tym, by koncetrując się na wskazaniach wysokościomierza w żadnym wypadku nie zejść poniżej pułapu MDA (minimalnej wysokości schodzenia) przed uzyskaniem wzrokowego kontaktu z pasem lotniska.

Eksperci zgadzają się, że jest to trudne podejście i bywa częstą przyczyną katastrof  lotniczych.

19  pażdziernika 2004 r. jet samolot Jetstream BAE-J3201 Corporate Airlines schodząc do lądowania podczas nocnego podejścia sposobem non-precision uderzył w drzewo i runął na ziemię przed pasem startowym lotniska Kirksville w stanie Missouri.

Były ekspert NTSB Greg Phillips wskazuje na, jego zdaniem, inny istotny element tragicznego lotu PLF101.

Zastanawiające jest dlaczego piloci trzykrotnie okrążali lotnisko i co stało się na pokładzie samolotu w tym czasie co spowodowało, że pilot podjął decyzję o lądowaniu – pyta Phillips.

Wydaje się, ze kluczem do poznania przyczyn tego wypadku będzie ustalenie czy pilot podejmując decyzję o podejściu do lądowania w stylu look-see miał autoryzację na tak ryzykowny manewr- uważa były śledczy NTSB i dodaje: Autoryzacja dotyczy nie tylko samego pilota prezydenckiego samolotu czy osoby podejmującej decyzje na jego pokładzie ale także władz sprawujących kontrolę nad ruchem samolotów na lotnisku, które w istniejących warunkach pogodowych powinno być zamknięte.

Mariusz Max Kolonko – The Huffington Post

The Huffington Post jest największym portalem opiniotwórczym w Ameryce (odwiedza go 22 miliony użytkowników miesięcznie).

W Huffington Post publikują swe artykuły gwiazdy publicystyki USA (głównie liberalne) jak Arianna Huffington, Joe Scarborough, politycy: m.in. Barack Obama, Hilary Clinton, Madeline Albright, John Kerry, Nancy Pelosi, oraz celebrities: m.in. Robert Redford, Mia Farrow, Donna Karan, Michael Moore, Alec Baldwin, Jamie Lee Curtis.

Topics: KATASTROFA W SMOLENSKU, KATYN, KOLONKO W THE HUFFINGTON POST, TAJEMNICE I ZAGADKI | Comments Off on Tajemnica lotu PLF 101 – Max Kolonko dla The Huffington Post

Comments are closed.

Max Kolonko Blog designed by ThankU.com
Entries (RSS) and Comments (RSS)