SKLEP MAXTV

LATEST NAJNOWSZE

POLECAM

FOLLOW MAX KOLONKO

DISCOVER AMERICA


THANKU.com


« | Main | »

Czy Lech Wałęsa pozwie organizatorów uroczystości 20.rocznicy upadku muru berlińskiego?

By Max Kolonko | December 16, 2009

Tłumaczenie publikacji Maxa Kolonko w The Huffington Post cytowanej przez największy dziennik w Ameryce, USAToday (1.9 mln nakładu).

Lech Wałęsa, były przywódca polskiej Solidarności – człowiek, który zapoczątkował upadek Imperium Zła – rozważa pozwanie organizatorów uroczystości 20. lecia upadku muru berlińskiego do sądu.

Chwilę po tym, kiedy 9 listopada Wałęsa popchnął domino ścian symbolizujaccyh Berliński Mur, Wałęsa 66, zderzył się z poruszającym się na segweyu kamerzystą organizatorów berlińskich uroczystości. Wałęsa, uderzony w plecy przez rozpędzający się, ponad 50. kilogramowy dwukołowiec zachwiał się, złapał za plecy ale nie upadł.

Tydzień później Wałęsa trafił do specjalistycznej kliniki dla VIP w Warszawie. Skarżył się na ból kręgosłupa. Dwa tygodnie później bóle nie ustąpiły. „ Nie mogę wstać z krzesła – Wałęsa poskarżył się polskiej gazecie Super Express. „Jeśli stan mego zdrowia nie poprawi się, pozwę organizatorów do sądu” – powiedział.

W tym tygodniu Wałęsa nieoczekiwanie odwołał wizytę w Londynie, gdzie miał otrzymać honorowy doktorat honoris causa z filozofii Londyńskiego Metropolitan University.

„Wałęsa zrezygnował z wyjazdu za namową lekarzy – powiedziała Liz Walker, przewodnicząca brytyjskiego Stowarzyszenia Polskich Przedsiębiorców i Firm APEC –UK.” Od czasu niefortunnego upadku w Berlinie skarży się na bóle kręgosłupa” – dodała.

Wałęsa twierdzi, że nie czuł bólu aż do godziny 11 następnego dnia , kiedy podczas przerwy na kawę dla laureatow Nagrody Nobla, „nie mógł podnieść się z krzesła”. Organizator berlińskich uroczystości, Kultur Projekte Berlin, twierdzi co innego.

„Podczas pobytu w Berlinie Lechowi Wałęsie stale towarzyszył przedstawiciel organizatora”- powiedziała Simone Leimbach w odpowiedzi na pytania The Huffington Post. „Lech Wałęsa nie skarżył się na żaden dyskomfort i nie prosił o pomoc medyczną”.- dodaje Leimbach. Organizatorzy nie ofiarowali przeprosin dla Lecha Wałęsy za wypadek.

Niektórzy prawnicy zajmujący się sprawami odszkodowań powypadkowych przepytywani na okoliczność tej publikacji utrzymują, że ew. pozew Wałęsy ma szanse powodzenia.

„Zaszły dwie okoliczności” mówi jeden z nich zatrzegając anonimowość. „Pierwsza – doszlo do wypadku udokumentowanego na taśmie, druga – człowiek skarży się na bóle w następstwie tego wypadku.”

Do lekarzy należy decyzja czy doszło do uszkodzenia kręgosłupa. Zródła podają jednak, że lekarze badający Wałęsę w polskiej klinice tydzień po wypadku, nie stwierdzili trwałego urazu u Wałęsy.

Prawnicy twierdzą jednak, że mimo braku trwałego uszkodzenia, nadal możliwa jest kompensacja ofiary wypadku za jej wydatki medyczne, ból i cierpienie.

„Wielokrotnie podczas urazów, zwłaszcza kręgosłupa, pozew ma szanse powodzenia jeśli można udowodnić, że do wypadku doszło i jeśli wiemy, że klient odczuwał ból wkrótce po zajściu – twierdzi nowojorski prawnik specjalizujący się w odszkodowaniach powypadkowych.

Lech Wałęsa nie odpowiedział na zapytania The Huffington Post do czasu tej publikacji. W wywiadzie dla polskiego kanału informacyjnego TVN 24, Lech Wałęsa skomentował gorzko: Na coś trzeba umrzeć.”

Historia pewnej bryły węgla

Lecha Wałęsę zobaczyłem pierwszy raz w 1981 roku. Czasy były trudne, Solidarność poczęta na podstawie porozumień władz komunistycznych ze strajkującymi robotnikami w gdańskiej stoczni, miała zaledwie kilka miesięcy. Polacy byli zmęczeni, głodni i wściekli. Krew narodu Pułaskiego powoli osiągała apogeum wrzenia.

Ludzie się bali, że władza przyparta do muru przez robotników w Gdańsku zrobi jakiś prowokacyjny wygibas, żeby ściagnąć do kraju sowieckie czołgi, które „akurat w tym czasie” odbywały tuż za granicą wojskowe manewry Sojuz 81.

I wtedy stało się – lokalnego działacza solidarności, Jana Rulewskiego, protestującego w miejskim urzędzie w Bydgoszczy, policja usunęła z budynku głową do przodu. Zdjęcie pobitego związkowca obiegło miasto. Ludzie wyszli na ulice.

Mój ówczesny kolega szkolny Radek Sikorski (obecny Minister Spraw Zagraniczncyh Polski) poszedł na miasto z tzw. Bibułą – spisanymi przez nas wcześniej nielegalnymi ulotkami opatrzonymi godłem Uczniowskiego Komitetu Strajkowego solidaryzującego sie z robotnikami, którego stempel wydłubaliśmy z kartolfa (urządzenia drukarskie byly nielegalne, a komunistyczne władze wymagały rejestracji maszyn do pisania).

Ja zaś, poszedłem ukraść węgiel ze szkolnej kotlowni, by zanieść go babci kolegi, która nie miała czym palić w piecu. Wiedzieliśmy z Radkiem, że za jedno i drugie mogliśmy pocałować naszą karierę w Polsce „do widzenia.”

Bryła węgla była ciężka, duża i ledwie weszła do szmacianej siatki. Niosłem ją przez miasto, kiedy gruchnęła wieść: Lechu (jak go wszyscy potocznie wtedy nazywaliśmy) jest w miescie! W istocie – zobaczyłem go wkrótce jak stał na balkonie budynku i przemawiał.

Wałęsa mówił o wolności. Wałęsa – świetny orator – mówił naszym językiem; prostym, emocjonalnym i stanowczym. Mówił o prawach, których nie mieliśmy, życiu, na które nie było nas stać. Prawach do wolności i własności i prawie do godnego życia pozbawionego niegodnego reżimu.

Wałęsa mówił i mówił, a tłum rósł i rósł. Stałem w jego środku jak wryty- nastolatek, z siatką w ręku -słuchając Wałęsy i pierwszy raz w moim krótkim życiu, w ten chłodny marcowy dzień uwierzyłem, że wolność Polski nastąpi.

Gdy Lechu skończył mówić, tłum ruszył gdzieś przed siebie. Szybko rósł w siłę, coraz głośniej skandując Lech Wa-łęsa! Lech Wa- łęsa! Potem raptem stanął. Przed nami formował się zwarty, czarny monolit tarcz ZOMO (paramilitarnych oddziałów policji).

Policyjne pały poszły w ruch. Bronić się nie było czym. Gołe ręce robotników kontra uzbrojone oddziały trenowanych w biciu, dobrze odżywionych protektorów reżimu. Spojrzałem wtedy na bryłę węgla, którą niosłem w siatce i pomyślałem o zmarzniętej babci, która na nią czeka i że w Polsce węgiel nazywamy czarnym złotem.

Wziąłem bryłę węgla w ręce, uniosłem nad głowę i rzuciłem na bruk. Ręce robotników prędko poderwały rozbite kawały. Na ZOMO posypał się czarny grad. Ktoś innny ciskał kamieniami wyrywanymi z podziurawionej ulicy. Tak minął kolejny dzień walki o wolność.

Przypomniałem sobie o tym wszystkim, kiedy popijając martini w moim domu w New Jersey, zobaczyłem w telewizji Lecha Wałęse jak stał na ulicy w Berlinie przed rzędem plastikowych klocków symbolizujacych berliński mur. Bardzo chciałem żeby Lechowi to wyszło.

Jedyne co mnie wkurzało w tym widoku, to ekipa filmowa organizatorów jeżdżąca na segwayu, która co chwilę wchodziła w kadr relacji na żywo zasłaniając Wałęsę. Będąc 20 lat w biznesie produkcyjnym wiedziałem, że mają tzw. sztywną przepustkę, będą blisko wydarzenia, będą włazić wszystkim w kadr i jeśli nie wiedzą co robią, będziemy mieć problem. No i stało się.

Człowiek, którego nie obalił komunizm, groźby więzienia, internowanie, szantaże i polityczne intrygi – 28 lat po tym, jak podrywał z ziemi czarne złoto narodu i rzucał je złu w twarz – zachwiał się. Gdyby wtedy Lechu upadł – no, to byłby news. Ale ja wiedziałem, że nie upadnie. Nie „nasz” Lechu. Tak po prostu musiało już być.

Czy pozew sądowy pogrąży Lecha Wałęsę? Czy charyzma i historyczny image, którym się cieszy, ugnie się pod naporem małodusznych czasów w których żyjemy? Czasów, w których nie walczymy kamieniami i pięściami, a prawnikami i kruczkami, czasów w których ból i cierpienie mają zawsze wartość wyrażoną w pieniądzu? Nie, Lechu nie pozwie. Lech Wałęsa jest większy niż to.

Mariusz Max Kolonko -The Huffington Post

Tekst takze w dziale POLSKA The Huffington Post.

PS. Pełny tekst wyjaśnienia otrzymanego od Kultur Projekte Berlin:

We are of course aware of the fact that President Walesa has undergone a medical examination. During the rest of his stay in Berlin after 9 November, however, throughout which he was also constantly accompanied by one of our colleagues, he did not complain about any kind of discomfort and did not ask for medical help. Only upon his arrival back in Poland a couple of days later did he seek medical treatment. We have certainly been very concerned about this incident and the well-being of President Walesa, but we are in close contact with the Polish Embassy in Berlin and have been assured by them that they, too, have not been contacted by President Walesa regarding this matter and that there will not be any further consequences of this incident. Simone Leimbach

The Huffington Post jest największym portalem opiniotwórczym w Ameryce (odwiedza go 22 miliony użytkowników miesięcznie).

W Huffington Post publikują swe artykuły gwiazdy publicystyki USA (głównie liberalne) jak Arianna Huffington, Joe Scarborough, politycy: m.in. Barack Obama, Hilary Clinton, Madeline Albright, John Kerry, Nancy Pelosi, oraz celebrities: m.in. Robert Redford, Mia Farrow, Donna Karan, Michael Moore, Alec Baldwin, Jamie Lee Curtis.

photo:Błażej Sedzielski / ONS

Mariusz Max Kolonko – Producent telewizyjny, publicysta, dziennikarz i politolog. Wieloletni amerykański korespondent TVP. Od 1988 roku mieszka i pracuje w Ameryce gdzie prowadzi telewizyjną firmę producencką. Gościł m.in. na antenie CNN i CBS i ABC i Instytytu Goethego w Waszyngtonie, jako ekspert od spraw polsko-amerykańskich.  Autor książki Odkrywanie Ameryki i programu pod tym samym tytułem w TV4 i TVP1 .

Topics: KOLONKO W THE HUFFINGTON POST, KULTURA, LECH WALESA, MEDIA, POLSKI SYNDROM, RADEK SIKORSKI | Comments Off on Czy Lech Wałęsa pozwie organizatorów uroczystości 20.rocznicy upadku muru berlińskiego?

Comments are closed.

Max Kolonko Blog designed by ThankU.com
Entries (RSS) and Comments (RSS)